- Chcę, aby widzowie rozpoznali cię na arenie. - wyznaje rozmarzony Cinna - Katniss, dziewczyna, która igra z ogniem. (...) Chyba nie boisz się ognia, Katniss? - Przychodzi mi do głowy myśl, że spokojne i normalne zachowanie Cinny to maska, która skrywa szaleńca.
***
Zeszłam z rydwanu, trochę się chwiejąc, ale Peeta mnie podtrzymał. Ubranie jeszcze lekko tliło się na mnie. "dziewczyna, która igra z ogniem" - rozbrzmiewa mi w uszach głos Cinny.
- Twój stylista miał ciekawy pomysł. - usłyszałam, że ktoś powiedział na głos to, o czym właśnie myślałam. Obróciłam się i zobaczyłam innego trybuta, choć nie mogłam sobie przypomnieć, z którego jest dystryktu. Miał ciemne, bardzo rozczochrane włosy i dziecięcą twarz, choć w jego oczach było widać ADHD lub inną nadpobudliwość. Posiadał figlarny uśmieszek, który zdawał się mówić "Uwaga, bo zaraz coś zniszczę". Na takich ludzi należy uważać na arenie.
- Szkoda, że ten pomysł jest aż za bardzo podobny do mojego. Chłopak, który igra z ogniem. Jesteśmy do siebie podobni. - na jego dłoni zatańczyły płomienie. Prawdziwe, w przeciwieństwie do moich.
***
Leżałam w łóżku i długo nie mogłam zasnąć. Wiedziałam już, że nie wygram igrzysk. Na co mi umiejętność strzelania z łuku? Igrzyska może wygrać tylko jakaś specjalna osoba. Ktoś, kto jest stworzony do wygrywania. Ktoś, kto posiada nadprzyrodzone zdolności. Ktoś taki, jak chłopak, którego dzisiaj poznałam.
Ktoś taki, jak Leo Valdez.
____________________
Taaaa... wiem, że to jest bardzo krótkie ale następne będą już dłuższe. Czy ktoś to w ogóle czyta? Byłabym wdzięczna za komentarze.
Maria
wtorek, 19 listopada 2013
#2 Studia magiczne
Minął równo miesiąc od kiedy zawarłem znajomość z Harrym. W sumie równy z niego gość :) Jak się okazało mieszkał bardzo blisko mnie ,więc codziennie mnie odwiedzał. Był trochę dziwny i skryty w sobie ,ale nie przeszkadzałol mi to. On też był dla mnie bardzo miły, nie irytowało go moje ADHD, a co ważniejsze moja dyslekcja, która dawała się we znaki zwłaszcza podczas listów,
które pisaliśmy. Pomagała nam w tym Jadwiga ( gołąb pocztowy Harrego), która zawsze dostarczała całą korespondencję w odpowiednie miejsce. Była też dużo szybsza od naszej poczty. Jej wystarczyło 5 minut na dostarczenie listu,a listonoszowi aż tydzień.
Tej nocy długo nie mogłem zasnąć, aż wreszcie przyleciała Jadwiga.
- Harry też nie śpi - pomyślałem i otworzyłem kopertę. W środku znalazłem kartkę z postrzępionymi brzegami. Zawierała taką treść :
Drogi Percy Potterze,
Zawiadamia się ciebie iż za dwa tygodnie upłynie termin naborów czarodziejów.
Prowadzimy przygotowania do studiów magicznych ,oraz szkółkę latania na miotle.
P.S. Na trening proszę zabrać własną różczkę, wypożyczalnia nieczynna !!!
Nie zdąrzyłem przeczytać jej drugi raz, a kartka stanęła w płomieniach i zamieniła się w popiół. W kopercie znalazłem jeszcze drugą, mniejszą, fioletową karteczkę :
P.P.S.
Zaklęcie teleportacji to :
"Ja już do was płynę , wcale was nie mninę".
Pozdrawiam
-Jej teraz naprawdę nie wiem co robić - pomyślałem .
- Ja ci nie pomogę - odrzekł jakiś znajomy głos, jakby czytał mi w myślach. Jednak (spojrzałem na zegarek ) to była trzecia w nocy ,a ja byłem przekonany ,że oprócz mnie nie ma tu nikogo.
- Tak ,dobrze myślisz to ja - głos znowu się odezwał.
- To ty?- zapytałem prawie pewny ,że to Jadwiga przemawia do mnie ludzkim głosem.
-Tak ,czarny pan mnie tu przysłał abym miała cię na oku. Oj! - Powiedział gołąb.
- Kto ? - Zapytałem ,ale ptak rozpłyną się w powietrzu.
które pisaliśmy. Pomagała nam w tym Jadwiga ( gołąb pocztowy Harrego), która zawsze dostarczała całą korespondencję w odpowiednie miejsce. Była też dużo szybsza od naszej poczty. Jej wystarczyło 5 minut na dostarczenie listu,a listonoszowi aż tydzień.
Tej nocy długo nie mogłem zasnąć, aż wreszcie przyleciała Jadwiga.
- Harry też nie śpi - pomyślałem i otworzyłem kopertę. W środku znalazłem kartkę z postrzępionymi brzegami. Zawierała taką treść :
Drogi Percy Potterze,
Zawiadamia się ciebie iż za dwa tygodnie upłynie termin naborów czarodziejów.
Prowadzimy przygotowania do studiów magicznych ,oraz szkółkę latania na miotle.
P.S. Na trening proszę zabrać własną różczkę, wypożyczalnia nieczynna !!!
Nie zdąrzyłem przeczytać jej drugi raz, a kartka stanęła w płomieniach i zamieniła się w popiół. W kopercie znalazłem jeszcze drugą, mniejszą, fioletową karteczkę :
P.P.S.
Zaklęcie teleportacji to :
"Ja już do was płynę , wcale was nie mninę".
Pozdrawiam
-Jej teraz naprawdę nie wiem co robić - pomyślałem .
- Ja ci nie pomogę - odrzekł jakiś znajomy głos, jakby czytał mi w myślach. Jednak (spojrzałem na zegarek ) to była trzecia w nocy ,a ja byłem przekonany ,że oprócz mnie nie ma tu nikogo.
- Tak ,dobrze myślisz to ja - głos znowu się odezwał.
- To ty?- zapytałem prawie pewny ,że to Jadwiga przemawia do mnie ludzkim głosem.
-Tak ,czarny pan mnie tu przysłał abym miała cię na oku. Oj! - Powiedział gołąb.
- Kto ? - Zapytałem ,ale ptak rozpłyną się w powietrzu.
piątek, 15 listopada 2013
Co to jest "TROLogia"? + #1"Kim jesteś ?"
TROLogia to wymyślone przez nas fan fiction trzech (tak, TRZECH) bestsellerowych serii: Harry'ego Pottera, Percy'ego Jacksona oraz Igrzysk Śmierci.
Nie wiem jeszcze, jak to będzie wyglądać, bo muszę to ustalić z adminką Julą, ale myślę, że w każdym poście będzie osobna historia, w której będą występować postaci z co najmniej dwóch z tych książek. Trzymajcie już jedną:
SZKOŁA MAGII I CZARODZIEJSTWA "HOGWART"
Chłopak miał zielone oczy i czarne włosy, podobne do moich. Z jedną różnicą: jego włosy były jakoś ułożone, a nie dziko rozczochrane, jak moje.
Na jego czole była mała blizna w kształcie pioruna. Mógł być tak na oko mniej więcej w moim wieku, chociaż wydawało mi się, że już wiele przeszedł. Nie zdziwiłem się na jego widok, bo często przyjmowałem nieznajomych. Wszedł do środka i uścisnął mi rękę.
-Harry. - przedstawił się.
-Percy. - odparłem zdziwiony. Hej, on wlazł bez pytania do mojego mieszkania! Odruchowo zamknąłem drzwi.
Przeszedłem do salonu i zobaczyłem, że Harry jak gdyby nigdy nic siedzi sobie na fotelu przy małym stoliku. Usiadłem na przeciwko niego. Sytuacja była trochę niezręczna, zwłaszcza, że znałem jedynie jego imię i nic więcej o nim nie wiedziałem. Kim był ten chłopak? Wnioskując z jego zachowania, mógłby być śmiertelnikiem, ale byłem pewny, że nie. Prawie na pewno był dzieckiem półkrwi. Tylko czyim? Może Zeus... to by tłumaczyło tę bliznę: błyskawica. Jednak nie byłem pewny. Poza tym po co przychodziłby do mnie, a co więcej: znał mój adres?
Otrząsnąłem się i zauważyłem, że on także mi się przygląda, jakby chciał rozszyfrować, kim jestem.
- Eeee... Znaczy... dostałeś list? - zapytał. List? Szczerze mówiąc, ostatnio otrzymywałem tyle korespondencji, że trudno było mi wyróżnić jakiś szczególny list. Zaczynał się drugi półsemestr i kompletnie nie wiem, czemu wszystkie listy do Obozu przychodziły do mnie. Większości z listów nie czytałem, tylko po prostu przesyłałem dalej. Wyjątkiem były te od Annabeth, mojej dziewczyny, które czytałem rzetelnie i zawsze odpisywałem.
- Chyba nie... - odezwałem się nie mogąc już znieść tej ciszy. Głupio byłoby mi się przyznać, że najprawdopodobniej wywaliłem ten list do śmietnika. Chciałem się zapytać "Kim jesteś", ale powstrzymałem się jedynie wysiłkiem woli.
- Dziwne, - zabrał głos Harry. - bo powinieneś dostać już wiele. Takich jak ten. - z tymi słowami wyjął kartkę papieru i podał mi. Niepewnie wyciągnąłem rękę po list.
Kiedy miałem dwanaście lat i dowiedziałem się o istnieniu greckich bogów cały mój światopogląd powiększył się jakby z dziesięć razy. Podobnie miałem w wieku 16 lat, gdy okazało się, że bogowie rzymscy także istnieją.
Teraz, w momencie, gdy trzymałem kopertę z emblematem i nazwą "Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart", czułem, że niedługo w moim życiu stanie się kolejna taka rewolucja.
Powoli otworzyłem kopertę.
_____________________________
I jak? Podoba się? Mam nadzieję, że tak. I tak, napisałam "o blogu" w jednym poście z opowiadaniem, niemniej nie żałuję. Prosze o komentarze.
Maria
Nie wiem jeszcze, jak to będzie wyglądać, bo muszę to ustalić z adminką Julą, ale myślę, że w każdym poście będzie osobna historia, w której będą występować postaci z co najmniej dwóch z tych książek. Trzymajcie już jedną:
SZKOŁA MAGII I CZARODZIEJSTWA "HOGWART"
Chłopak miał zielone oczy i czarne włosy, podobne do moich. Z jedną różnicą: jego włosy były jakoś ułożone, a nie dziko rozczochrane, jak moje.
Na jego czole była mała blizna w kształcie pioruna. Mógł być tak na oko mniej więcej w moim wieku, chociaż wydawało mi się, że już wiele przeszedł. Nie zdziwiłem się na jego widok, bo często przyjmowałem nieznajomych. Wszedł do środka i uścisnął mi rękę.
-Harry. - przedstawił się.
-Percy. - odparłem zdziwiony. Hej, on wlazł bez pytania do mojego mieszkania! Odruchowo zamknąłem drzwi.
Przeszedłem do salonu i zobaczyłem, że Harry jak gdyby nigdy nic siedzi sobie na fotelu przy małym stoliku. Usiadłem na przeciwko niego. Sytuacja była trochę niezręczna, zwłaszcza, że znałem jedynie jego imię i nic więcej o nim nie wiedziałem. Kim był ten chłopak? Wnioskując z jego zachowania, mógłby być śmiertelnikiem, ale byłem pewny, że nie. Prawie na pewno był dzieckiem półkrwi. Tylko czyim? Może Zeus... to by tłumaczyło tę bliznę: błyskawica. Jednak nie byłem pewny. Poza tym po co przychodziłby do mnie, a co więcej: znał mój adres?
Otrząsnąłem się i zauważyłem, że on także mi się przygląda, jakby chciał rozszyfrować, kim jestem.
- Eeee... Znaczy... dostałeś list? - zapytał. List? Szczerze mówiąc, ostatnio otrzymywałem tyle korespondencji, że trudno było mi wyróżnić jakiś szczególny list. Zaczynał się drugi półsemestr i kompletnie nie wiem, czemu wszystkie listy do Obozu przychodziły do mnie. Większości z listów nie czytałem, tylko po prostu przesyłałem dalej. Wyjątkiem były te od Annabeth, mojej dziewczyny, które czytałem rzetelnie i zawsze odpisywałem.
- Chyba nie... - odezwałem się nie mogąc już znieść tej ciszy. Głupio byłoby mi się przyznać, że najprawdopodobniej wywaliłem ten list do śmietnika. Chciałem się zapytać "Kim jesteś", ale powstrzymałem się jedynie wysiłkiem woli.
- Dziwne, - zabrał głos Harry. - bo powinieneś dostać już wiele. Takich jak ten. - z tymi słowami wyjął kartkę papieru i podał mi. Niepewnie wyciągnąłem rękę po list.
Kiedy miałem dwanaście lat i dowiedziałem się o istnieniu greckich bogów cały mój światopogląd powiększył się jakby z dziesięć razy. Podobnie miałem w wieku 16 lat, gdy okazało się, że bogowie rzymscy także istnieją.
Teraz, w momencie, gdy trzymałem kopertę z emblematem i nazwą "Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart", czułem, że niedługo w moim życiu stanie się kolejna taka rewolucja.
Powoli otworzyłem kopertę.
_____________________________
I jak? Podoba się? Mam nadzieję, że tak. I tak, napisałam "o blogu" w jednym poście z opowiadaniem, niemniej nie żałuję. Prosze o komentarze.
Maria
Subskrybuj:
Posty (Atom)